Mariu obudził się wczesnym rankiem… Przetarł oczy i chciał się obrócić na drugi bok, lecz coś mu przeszkadzało… Spojrzał poniżej na siebie… Na jego klatce piersiowej spała Taiga. Lekko się zawstydził… Był skrępowany tą sytuacją. Nie chciał jej przeszkadzać w spaniu, więc leżał nieruchomo. Na szczęście po chwili Taiga się obudziła… Przetarła oczy i spojrzała na Mairu. Była zdziwiona tym co ona tu robi.
- Em, co ja tu robię? – rozejrzała się.
- Nie mam pojęcia.. – powiedział z lekkim zakłopotaniem Mairu.
- Pamiętam tylko, że miałam zły sen… Może lunatykowałam i tu przyszłam… Wybacz. – odwróciła wzrok.
- Nic się nie stało. – uśmiechnął się i pogłaskał Taigę po głowie. Wyszła z łóżka.
- Idę się ubrać, bo potem jeszcze ktoś mnie może zobaczyć. – powiedziała z lekkim zawstydzeniem i wyszła z pokoju. Na korytarzu szybko przebiegła kawałek i weszła do siebie. Kiichi zauważył, że była w pokoju Mairu. Zaciekawiło go to.
- Ciekawe czy często jej się to zdarza. – powiedział Mariu do siebie. Poszedł się wykąpać do łazienki, byli tam wszyscy.
- Słyszałem, że romansujesz z siostra? – rzucił Kaze.
- Emm? Że niby co? – lekko wpadł w zakłopotanie Mairu.
- Noo… Spędziliście razem noc. To prawda? – spytał Hoshi.
- Co?! Nie, nic z tych rzeczy. – stał zszokowany.
- To co Taiga robiła u Ciebie w pokoju tak wcześnie rano? – spojrzał krzywo na niego Kiichi.
- Po prostu śniło jej się coś złego, lunatykowała i musiała trafić do mojego pokoju. – podrapał się po głowie.
- Mhm… – sprecyzował Hoshi i już nie poruszali tego tematu.
- A jak tam Kaze randka? – spojrzał z szerokim uśmiechem na niego Mairu.
- Grr… Po prostu się spotkaliśmy, a ty od razu randka! – był lekko podenerwowany.
- Dobra dobra… Ja i tak wiem swoje… – puścił mu oczko. A Kaze wyglądał jakby miało go zaraz rozerwać. – Nie wkurzaj się tak, dobrze wiesz, że ci dokuczam. – uśmiechnął się lekko.
Jak zwykle razem wyszli do szkoły. Kaze, Kiichi i Hoshi trymali Mairu tak jakby pod hakiem.. Mieli na niego oko.
- Co dzisiaj robimy? – wybiegła przed nich Taiga i spojrzała na wszystkich. Jej uszka zadrgały a ogon wesoło zamachał.
- Nie mam dzisiaj pomysłu.. – Mairu położył palec na brodzie.
- Hmm. Może dzisiaj pogramy sobie w domu w jakieś gry planszowe? – zaproponował Hoshi.
- O ciekawie! – Taiga ucieszyła się lekko.
Lekcje nudno i powoli leciały. Dzisiaj W-F mieli chłopcy i dziewczynki razem. Chłopcy mieli biegać a dziewczyny grać w tenisa, lecz oni zamiast to robić to woleli patrzeć na dziewczyny.
- Jezu! Ale my mamy dużo ładnych dziewczyn w szkole! – zachwycał się Kaze.
- Potwierdzam! – krzyknął Kiichi. Oby dwoje odpływali.
Taiga zauważyła, że się gapią. Pomachała do nich i uśmiechnęła się. Oni również tym odpowiedzieli.
- Ale przyznajcie, że Taiga wygląda słodko w stroju sportowym… Z tymi uszami i ogonkiem. – powiedział Mairu patrząc na nią.
- Hmm… Racja racja. – potwierdził Kiichi. – Bardzo słodko..
Nauczyciel zauważył, że chłopcy nie ćwiczą… Za karę kazał im zrobić 50 pompek. Hoshi zamyślił się i zignorował nauczyciela. Ten się zdenerwował.
- Hoshi! Słuchasz ty mnie?! – krzyknął na niego. Hoishi aż lekko podskoczył.
- Tak tak… – podrapał się po głowie..
- Dobra to ty jeszcze posprzątasz rakietki do tenisa i piłki po W-F, dobrze? – rzucił i odszedł.
- Tak… – ten lekko westchnął i zaczął robić pompki.
Po W-F wszyscy poszli pod prysznice i się przebrali. Hoshi został pozbierać rakietki i piłki. Wydawało mu się ich jakoś mało. Zaniósł je do magazynku, prawie nic nie widział. Na kogoś wpadł.
- Przepraszam! – pomógł wstać tej osobie.
- To ty… ? – Reiko spojrzała na Hoshiego.. Nie lubili się zbytnio. Otrzepała się i schowała resztę rakietek. Zaczął wszystko zbierać… W pewnej chwili wielki podmuch wiatru zatrzasnął drzwi do magazynku.
- No pięknie… Czemu nie postawiłeś kamienia by drzwi się nie zamknęły?! – wykrzyczała zdenerwowana Reiko.
- Nie wiedziałem, że trzeba! – warknął… Odwrócili się do siebie tyłem.
- Ciekawe kiedy nas wypuszczą… Czemu musiałam zostać zamknięta z tobą?! A nie na przykład z chłopakiem który mi się podoba! Grrr. – usiadła wkurzona na materacu do ćwiczenia.
- Uwierz mi, sam bym chciał tutaj być z kimś innym. Ale na pewno nie z tobą. – przymknął oczy i westchnął. Rozejrzał się po magazynku… Były tu tylko drzwi i jedno okienko. Z kratami…
- Co to kurde więzienie? – podszedł do drzwi… niestety, można je było otworzyć z jednej strony…
- Nie warto… Nic nie zdziałasz. – mruknęła Reiko i się położyła… Hoshi oparł się o drzwi i zaczął o czymś rozmyślał.
- Szkoda, że nie mam ze sobą żadnej książki. – przymknął oczy i spuścił głowę. Siedzieli cicho. Nastała noc. Było bardzo zimno. Reiko cała sie trzęsła, Hoshi także. Usiadł obok niej. Ta odwróciła wzrok.
- Zimno. Nie ma tu czegoś czym można się przykryć? – rozgląda się, niestety nic nie było. Spojrzała na Hoshiego. On się do niej przysunął.
- Może się przytul… ? Będzie wtedy nam obu cieplej… – powiedział obojętnym wzorkiem.
- Że niby do ciebie? Hahaha… – spojrzała w ziemie… Chwile siedzieli w milczeniu, lecz jednak przysunęła się bliżej i przytuliła się do Hoshiego.
- Ale to tylko ze względu na to ze jest bardzo zimno! – powiedziała.
- Jasne. To oczywiste. – powiedział cicho.
Mairu, Kaze, Kiichi i Taiga szukali go wszędzie. W końcu Taiga i Mairu spojrzeli do magazynku. Gdy otworzyli drzwi to ich zamurowało. Hoshi z Reiko spali przytuleni do siebie. Z czego Hoshi dostał śliniotoku… Ślina spływała mu po brodzie, aż na bluzkę… Ciekawe co mu się śni. Pomyśleli oboje. Podeszli do nich i ich obudzili.
- Em, co sie dzieje? – spytała Reiko otwierając oczy i patrząc, że jest przytulona do Hoshiego.
-EEEE?! Co to ma znaczyć. – szybko się od niego odsunęła.
- Co wy tu robiliście? – spytał zaciekawiony Mairu. W głowie kotłowały mu się zboczone myśli.
- Po prostu drzwi się zatrzasnęły wczoraj, a było zimno… I ogrzaliśmy się wzajemnie. – wyjąkał Hoshi lekko zawstydzony.
- Nawet nie wiesz jak to zabrzmiało. – powiedziała z zmarnowaną miną Reiko. Taiga się zaśmiała.
- Przynajmniej ich znaleźliśmy… Ciekawe jak długo by spali. – uśmiechnęła się.
- Dzięki, że mnie uwolniliście od niego! – Reiko przytuliła Taigę i wyszła z magazynku.
- Eh, kobiety. – westchnął Hoshi i otarł się z śliny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz