Rozdział 2

Gdy Taiga wychodziła z łazienki, przez przypadek z kimś się zderzyła. Szybko podeszła do niego i pomogła mu wstać.
- Oh… Przepraszam Cię bardzo, wybacz mi, nie chciałam. – paliła się z wstydu.
- Nic nie szkodzi. Naprawdę. – powiedział chłopak wstając i uśmiechając się lekko do Taigi. 
- Jestem Taiga Ryunuu! – ukłoniła się lekko z uśmiechem. 
Chłopak zauważył, że to ta dziewczyna z kocimi uszami. – Oh, miło mi cię poznać. Jestem Hoshi Okita. Jestem tutaj już od roku. – uśmiechnął się nieśmiało.
- A ja jak widać nowa. Em, poczekasz na mnie tutaj chwilę? Widzę, że masz mundurek z tego samego liceum co Ja. Przebiorę się i pójdziemy razem… Jeżeli nie masz nic przeciwko. – przekręciła głowę na bok i z przymkniętymi oczami uśmiechnęła się szeroko.
- Z chęcią! – odpowiedział zakłopotany. Taiga pobiegła do pokoju i w dość szybkim tempie przebrała się i spakowała torbę. Wyszła i zamknęła pokój.
– No to chodźmy! – uśmiechnęła się i poszli razem w kierunku drzwi.
- Dzień dobry Sayuri!– wykrzyknęła głośno Taiga.
- Oh, dzień dobry. Widzę, że już tutaj znalazłaś sobie znajomego. – Sayuri uśmiechnęła się i pomachała im jak wychodzili.
Droga do szkoły była w miarę długa, ale dla Taigi to była przyjemność, mogła zwiedzić jej okolicę… Miejsce które jej się strasznie podobało, to park przez który szli… Park pełen drzew wiśni. Z Hoshim dogadywała się bardzo dobrze. Gdy doszli do szkoły, podeszli do tablicy gdzie były podzielone klasy.
- Zobacz! Jesteśmy w tej samej klasie! – uśmiechnęła się szeroko. 
- No proszę, miłe zaskoczenie. – odpowiedział przyglądając się tablicy jeszcze raz.
Poszli razem do klasy i zajęli ławki obok siebie. Podeszlo do nich 2 chłopaków.
- Cześć Hoshi, Widzę, że juz poznałeś się z tą dziewczyną. – jeden z nich spojrzał na niego bardzo złowrogim wzrokiem.
- A co zazdrościsz? – powiedział Hoshi z uśmieszkiem na ustach.
- Phi. – syknął. – Wybacz mi, jeszcze się nie przedstawiłem. – zwrócił się do Taigi. – Jestem Kiichi Kahaya. Miło mi cię poznać. – powiedział rzucając czarujące spojrzenie.
- Ja jestem Taiga Ryunuu. Również mi miło. – powiedziała bardzo spokojnie, jakby jego zagrywki na nią nic nie działały. Dużo osób w klasie interesowało się, kim jest dziewczyna z kocimi uszami. Wszyscy wiedzą, że istnieje taki przypadek… Lecz bardzo rzadko można na niego trafić. Dużo osób pytało się czy mogą dotknąć uszu.
- A ja jestem Kaze Kazeroshi , słodka jesteś. – rzucił chłopak stojący obok Kiichiego.
- Uhm, Dziękuje. – zawstydziła się lekko. Zadzwonił dzwonek i wszyscy usiedli w ławkach. Taiga przez całą lekcję myślała na tym jak może wyglądać jej brat. Bała się trochę tego spotkania, ale jednocześnie cieszyła się bardzo, że go w końcu zobaczy. 
Po lekcji nieznajoma dziewczyna podeszła do Taigi.
- Cześć. Jestem Reiko Koguchi. – ukłoniła się i uśmiechnęła do Taigi.
- Witaj. Jestem Taiga Ryunuu. Miło mi cię poznać. – odpowiedziała ukłonem i uśmiechem.
- Wiem, że to trochę krępujące pytanie, ale czy te uszy i ogon są prawdziwe? – spojrzała na nią z zaciekawieniem.
- Tak, są prawdziwe. Dziwne prawda? – lekko posmutniała.
- Nie! Są słodkie! – klepnęła ją w ramie. – Hmm… Chciałabyś może, żebym Cię oprowadziła po szkole? – spytała.
- A z wielką chęcią. Dziękuje! – uśmiechnęła się i poszła za nią korytarzem. 
Pokazywała jej gdzie jaka klasa się znajduje, gdzie są jakie kółka i pracownie, oraz gdzie się znajduje sala gimnastyczna. Wyszły na dwór i usiadły na ławce. Podeszli do nich Kiichi i Kaze. Reiko spojrzała się złowrogo na Kiichiego.
- Czego chcecie? – spytała niskim tonem.
- Przyszliśmy tylko pogadać. Nie denerwuj się. – uspokajał ją.
- Nie macie z nią o niczym do gadania, ona nie jest maniakiem komputerowym jak wy. Zboczeńcy. – warknęła.
- Wyluzuj, ona mieszka z nami w akademiku. – rzucił Kaze poprawiając włosy.
- Poważnie? – Reiko spojrzała na Taigę.
- Tak to prawda. Zapisano mnie przypadkowo do ich akademiku, a ponieważ w akademiku dziewczyn nie ma już miejsca mogłam tam zamieszkać. – powiedziała Taiga patrząc w ziemie. – Zresztą, mój brat dzisiaj też zamieszka w tym akademiku więc nie boje się. – sama nie wiedziała czy to prawda, bo go nigdy jeszcze na oczy nie widziała ale nie chciała by się z niej śmiano.
- A to tak to wygląda. Powiem tylko, że jak coś jej zrobicie, to macie przerąbane. – Reiko uśmiechnęła się groźnie. – Wybacz, ale ja już muszę lecieć na spotkanie klubu. Narka.. – pomachała i poszła. Kaze i Kiichi usiedli obok Taigi.
- Naprawdę ślicznie wyglądasz w tych uszkach. Taki przypadek jest wyjątkowy. – pochlebiał jej Kaze.
- Tak, tak. Potwierdzam. Może byś chciała wrócić z nami ze szkoły? – spojrzał z uśmiechem na nią Kiichi.
- Niestety ale nie idę od razu po szkole do akademiku. Muszę iść przywitać brata na stację. – położyła ręce na kolanach. – Tylko boję się, że się zgubię.
- Wiesz, możemy iść z tobą jeśli chcesz. – zaproponował Kaze, a Kiichi przytaknął.
- Naprawdę? Miło by mi było. – uśmiechnęła się nieśmiało.
- Żaden problem. – skinęli głową.
Minęło już kilka godzin. Niektóre lekcje strasznie się dłużyły. Z każdą minutą Taiga się bardziej stresowała. Nie wiedziała czy go przytulić na powitanie czy też nie. Przecież zobaczy go po raz pierwszy… No ale to jej przyrodni brat… Myśli kłóciły się ze sobą.
- To co, zbieramy się? – powiedział Kaze podchodząc do stolika Taigi.
- Jasne. – wstała, przez chwile nie umiała ustać bo jej nogi trzęsły się z stresu.
- Wszystko dobrze? – spojrzał na Taige, Kiichi.
- Tak, tylko po prostu strasznie się denerwuję. – ruszyła w stronę drzwi. Do stacji był dość duży kawałek. Taiga nie mogła sobie poukładać myśli. Zaczęła się zastanawiać się, czemu jej tak dobrze rozmawia się z chłopcami? Jest jakaś inna… Czy co? 
Doszli na stacje. Mama powiedziała, że Mairu sam ją rozpozna i do niej podejdzie. Usiadła na ławce i spojrzała w niebo.
- Ej, my lecimy coś załatwić. Za niedługo będziemy. – uśmiechnęli się obaj.
- Okej, jasne. – oddała uśmiechem i pomachała im. Poszli. Taiga została sama z swoimi myślami. Bała się ale jednocześnie cieszyła, ponieważ nigdy nie miała rodzeństwa. Zamyślona nie zauważyła nawet, że ktoś obok niej usiadł i patrzył się na nią.
- Cześć. – powiedział chłopak który się przysiadł.
- Oh. Cześć. – lekko wystraszona, podskoczyła.
- Śliczne uszy. – powiedział uśmiechając się.
- Uhh. Dziękuje bardzo. To miłe, bo myślę, że jestem jakimś mutantem. – uśmiechnęła się skromnie.
- Moim zdaniem to dar. – spojrzał jej w oczy. – Miło mi cię poznać siostrzyczko. – uśmiechnął się, mówiąc delikatnym głosem.
Taiga zamarła na chwile. To jest jej brat?! Piękne długie czerwone włosy i te oczy. Przerażały ją a jednocześnie fascynowały.
- Umm.. Mi również.. braciszku? – powiedziała lekko skrępowana ale uśmiechnęła się.
- Nie sądziłem, że będę mieć taką piękną siostrę. – zaśmiał się lekko i spojrzał w niebo. Taiga również spojrzała w niebo i uśmiechnęła się do siebie. Wyszło lepiej niż przypuszczała. Kaze i Kiichi wrócili właśnie.
- Hejka, ty jesteś tym bratem Taigi? – Kiichi podał rękę Mairu przedstawiając się, a później Kaze.
- Tak, witam. Mairu jestem. – odgarnął włosy.
- Gdzie byliście? – spytała Taiga.
- A w salonie gier. – Kiichi podrapał się po głowie.
- Czyli jednak to prawda z tym maniactwem? – zaśmiała się.
Wstali i wszyscy razem wrócili do akademiku. Taiga była naprawdę szczęśliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz