Rozdział 3

Mairu dostał pokój obok Taigi. Czuła się przez to bardziej bezpieczna. Wiedziała już, że może mu zaufać. Bardzo szybko zaczynała ufać ludziom. Pomogła mu się rozpakować i urządzić.
- Dziękuje ci bardzo za pomoc. – Mariu uśmiechnął się w stronę Taigi.
- Nie ma problemu. – odwzajemniła uśmiech. – Może masz ochotę na kakao? Mam go dość dużo. – powiedziała kończąc ścielić łóżko.
- Z wielką chęcią. – kiwnął głową i usiadł na łóżko a Taiga poszła po kubki i kakao.
- Chodź ze mną. Możemy korzystać z kuchni. – zawołała z przychylonych drzwi. Mariu wstał i poszedł jej pomóc wziąć rzeczy. Poszli do kuchni i zrobili dla siebie ciepłe kakao, dobre na jesienne wieczory.
- Zapomniałam zapytać, jak minęła podróż? – wzięła łyk kakao i lekko się uśmiechnęła.
- A nawet dobrze, trochę męcząca, lecz piękne widoki. Żałuje, że nie mieszkałem tyle czasu w Japonii. Uwielbiam ten kraj. – powiedział upijając kakao. – A najbardziej mnie cieszyła myśl, że w końcu poznam moją siostrzyczkę. – uśmiechnął się szeroko do Taigi. Ona lekko się zawstydziła.
- A tak w ogóle gdzie reszta chłopców? – rozglądała się, słyszała tylko ciszę jaka panowała.
– Nie mam pojęcia, może śpią? – spojrzał pytająco na Taigę i wypił resztę kakao.
- Chodźmy, może w pokojach coś robią. – wypiła kakao, umyła kubki i poszli je odnieść. Potem zapukali do pokoju Hoshiego. Niestety nikt nie otwierał, a za drzwi było słychać jakieś rozmowy i muzykę. Taiga sprawdziła czy drzwi są otwarte. Były, więc sobie pozwoliła wejść. Weszli i po cichu zaskoczyli Hoshiego od tyłu.
- Bu! – krzyknęła mu nad uchem ściągając słuchawki. Hoshi wystraszył się tak, że aż podskoczył.
- Co wy tu robicie? – Hoshi spojrzał zdziwiony na Taigę i Mairu. – I co mnie straszysz?! – spojrzał gniewnie.
- Przyszliśmy cię odwiedzić, a nikt nam nie otwierał, choć słyszeliśmy, że ktoś jest w środku to się wprosiliśmy. – powiedziała z niewinną miną. 
- Eee… No ten, bo zajęty jestem. – spojrzał z powrotem na ekran i zaczął grać.
- Taa… Ciekawe… Tylko to robisz całymi dniami po szkole? – spojrzała nieco zaniepokojona Taiga na niego.
- Yyy… No… To znaczy ten… Czytam też dużo książek, chodzę na spacery i oglądam Anime. – powiedział nie odrywając wzroku od gry.
- Taa… A jak często? – nachyliła się obok by zobaczyć bliżej w co gra.
- Yyy… No… Anime codziennie prawie, na spacer… Tak trochę rzadziej… No i ksiązki też… – nacisnął Control i powiedział do kogoś ” miss mid” . 
- Z kim rozmawiasz? – Taiga była bardzo ciekawa.
- A co ty taka ciekawska? A tak w ogóle… To ten brat twój brat co jest za tobą? – zerknął do tyłu.
- Tak, Mariu to jest Hoshi. Hoshi to jest Mariu. – Mariu pomachał mu ręką przed oczyma.
- Grrr! Nic nie widzę! – lekkie wkurzenie, Taiga zdjęła mu słuchawki z głowy i włożyła na swoją. O dziwo usłyszała głos Kaze i Kiichiego, oraz kilku innych osób.
- Naciśnij Control. – wydała rozkaz Taiga.
- A po co? – spojrzał na nią i z powrotem na ekran.
- Zobaczysz. – Hoshi nacisnął na control.
- Cześć chłopaki. – na chwile zrobiła się cisza.
- Kim jesteś? – odpowiedział Kaze.
- Ja skądś kojarzę ten głos. – powiedział Kiichi. – I na dodatek ta osoba jest w pokoju Hoshiego.
- A wy co? Daleko wam by pogadać normalnie niż przez ten komunikator głosowy? – syknęła Taiga. Chłopaki od razu się zorientowali, z kim rozmawiają.
- Tak łatwiej, a poza tym gramy a na jednym kompie zbytnio się nie da. Ej! Kaze uważaj, idą za tobą. Uciekaj. – wyjechał Kiichi.
- Dobra ja wam nie przeszkadzam, ale macie zajęcia… – westchnęła i założyła z powrotem słuchawki na uszy Hoshiego. – Ja lecę, nie przeszkadzam ci.
- Jasne, nie przeszkadzasz. Dzięki za odwiedziny. Cześć. – kiwnął ręką grając dalej. Taiga z Mariu wyszli z tego pokoju i poszli do niej.
- Widziałeś co to było? – powiedziała bezradnie siadając na łóżku.
- Ta, widziałem. Szczerze mówiąc też taki byłem ale ograniczyłem się. Teraz wchodzę tylko na laptopa pooglądać Anime czy posłuchać muzyki. – lekko się zaczerwienił. 
- Ojoj. Ja też kiedyś byłam w to wplątana ale to bez sensu, no ale wyszłam z tego. – podrapała się po policzku.
- To dobrze, przynajmniej spędzasz teraz czas na przykład ze mną niż siedzisz na kompie. – uśmiechnął się patrząc na Taigę. A ona lekko się zawstydziła. 
- Em… Bo wiesz… trochę głupie pytanie, ale nie miałam nigdy brata i czy… Mogłabym się do ciebie przytulić? – spojrzała w ziemie.
- Oczywiście. – przybliżył się do niej i objął ja ramieniem a ta wtuliła się w niego. Wyglądali jak na prawdę kochająca się rodzina, jak brat z siostrą. Taiga z uśmiechem wtulona w niego zasnęła. Mairu się uśmiechnął i ułożył ją na łóżko i przykrył kocem. Przez chwilę jeszcze się na nią patrzył i wrócił do swojego pokoju. 
Rankiem Taiga wstała i zastanawiała się kiedy zasnęła. Wstała i ogarnęła się. Wyszła z pokoju i poszła do łazienki umyć zęby. Widok za drzwiami ja obudził. Wszyscy chłopcy paradują nago. Zorientowali się, że ich widzi.
- Yyyyyyyyyy… Przepraszam! – i od razu wyszła. Dość miły był to widok dla niej. Ale oni poczuli się lekko skrępowani. Poszła do pokoju i otrząsnęła się z tego co widziała. Ubrała się i poczekała aż wyjdą. Najbardziej co ja zawstydziło, że widziała swojego brata nago. Westchnęła i z zakłopotaniem ruszyła ponownie do łazienki na szczęście już pustej. Umyła się, wyszczotkowała zęby i uczesała. Wyszła. Przed drzwiami czekali na nią Mariu, Hoshi, Kiichi i Kaze.
- Dzień dobry, czekaliśmy na ciebie. – Taiga lekko się wystraszyła. 
- Idziemy razem do szkoły? – spytali Taigę. Odetchnęła z ulgą. Chłopacy najwyraźniej postanowili udawać, że nie wiedzą o tym, że ich zobaczyła.
- Z wielką chęcią! – uśmiechnęła się szeroko do wszystkich. Wyszli wszyscy razem. Rozmowy były na różne tematy aż w końcu Mariu wpadł na pewien pomysł.
- Co myślicie o tym by wyskoczyć dzisiaj na jakieś piwo? Hmm? – spojrzał na wszystkich. Szczególnie na Taige. Ona zorientowała się, że chce ich wyciągnąć z domu. 
- No… Eee ten… No dobra. – powiedział Kiichi. Reszta kiwnęła głową.
Lekcje minęły dość szybko. Wszyscy się zebrali przy głównym wejściu przed szkoła.
- No to idziemy! – rzucił Mairu i poszli. Mairu wstąpił do sklepu by kupić jakieś piwa. Dla Taigi kupił owocowe. Dość dużo tego kupił. Kiichi pokazał mu ciekawe miejsce gdzie można spędzić czas. Taige i Mariu trochę to zaskoczyło ale poszli za nim. Znaleźli się w lesie gdzie przy pewnym źródełku były zrobione z drzewa ławki. Rozsiedli się wszyscy i każdy dostał na razie po piwie. Hoshi zbytnio nie był co do tego pewny czy chce pić. 
- Spróbuj chociaż, przecież cię nie ugryzie. – powiedział Mariu uśmiechając się do Hoshiego. Wszyscy zaczęli pić. Dużo głupich tematów im przychodziło do rozmów. Piwa schodziły… Postanowili zagrać w butelkę na wyzwania i pytania. Zaczynał Kaze. Zakręcił i wypadło na Hoshiego.
- Pytanie czy wyzwanie? 
- Hmm… Wyzwanie. – rzucił odważnie. Był już dość pijany.
- Pocałuj namiętnie Taigę. – Kaze się zaśmiał… Taiga lekko spojrzała zszokowana… Mariu także ale pozwolił. Hoshi lekko zawstydzony bo nigdy się podobno nie całował… Przybliżył się do Taigi… I pocałował ją… Wszyscy im bili brawo… Własnie to robi alkohol. Każdy staje się śmiały. Teraz Hoshi kręci butelką. Wypadło na Kiichiego.
- Pytanie czy wyzwanie? 
- Wyzwanie. – Hoshi spojrzał złowrogim wzrokiem.
- Pomacaj piersi Taigi. – zaśmiał się a Kichii popatrzył groźnie.
- Jeżeli Taiga pozwoli. – Taiga skinęła głowa i Kiichi nieśmiało pomacał jej piersi.
- Dobra, wykonane. Twoja kolej. – Kiichi pokręcił butelką i padło na Mariu.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Oczywiście, że wyzwanie. 
- Hmm… To… Pocałuj francuskim pocałunkiem swoja siostrę… – Lekko zszokowało to Taigę i Mariu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz